czwartek, 12 czerwca 2014

Nash Grier Magcon

Tkwiłam w szpitalu. Powodem było moje pierwsze dziecko.
Wkrótce potem pielęgniarki zabrały dziecko, bo musieli przeprowadzić badania i zobaczyć czy jest zdrowe. Nash'a wciąż tu nie było, zastanawia mnie gdzie jest.
Lekarz wrócił z dzieckiem, a potem wszedł Nash.
"Gratulacje Victoria, masz zdrowego malutkiego chłopca" podaje mi dziecko.
"O mój Borze" Nash uśmiecha się wpatrując się  w dziecko.
Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego, jedyny czas gdy był taki szczęśliwy było jak zaproponował mi bym urodziła dziecko.
Nash nie mógł przestać się uśmiechać, podaje mu dziecko.
"Hej mały chłopczyku" mówi cicho głaszcząc go palcem po policzku.
Zwraca mi dziecko.
"Kocham cię Victoria" Ściera swoje łzy i mnie pocałował.
"Jak powinniśmy go nazwać" Pytam Nasha.
"Może być...Dylan? myślę że ten mały człowiek przypomina zachowaniem Dylana hahaha.
"Dylan może być, ale jego drugie imię to Alexander".
"Dylan Alexander Grier podoba mi się" uśmiecha się i całuje mój policzek.
"Witam Dylan
"Piszcie komentarze chciała bym zobaczyć ile was to czyta i czy w ogóle komuś się to podoba, to bez sensu dalej to pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz