niedziela, 22 czerwca 2014

Jaymi Hensley

PRZECZYTAŁEŚ, ZASTAW KOMENTARZ 
"Your POV"
Jesteś na zakupach z przyjaciółką w Londynie i ona potrzebuje skorzystać z łazienki, podczas gdy ona poszła ty czekasz pod sklepem. Decydujesz się kupić gazetę i czytasz ją, nagle zawiał wiatr i wywiał gazetę z twoich rąk, gonisz ją. Nie patrzysz gdzie idziesz i czujesz jak twoje ciało się z czymś zderzyło.
"Sorry, nie zobaczyłam cię, ja,,"
Spojrzałaś w górę i zobaczyłaś chłopaka kilka lat starszego od ciebie z krótkimi blond włosami i kolczykiem w wardze. Uśmiechnął się do ciebie i poczułaś że się zarumieniłaś. Jego ręka opiera się na twoim ramieniu, czujesz mrowienie w miejscu gdzie cię dotyka.
"Cześć, jestem Jaymi a ty?"
Mówisz mu swoje imię.
"Ładne imię, jesteś stąd, nigdy wcześniej cię tu nie widziałem, a na pewno zapamiętał bym twoją twarz" uśmiechnął się. Zauważyłaś jak skóra wokół jego oczu zmarszczyła się w zadowoleniu.
"Tak, umm szukam swoją przyjaciółkę przepraszam" odwracasz się i idziesz, czujesz jak chwyta cię a ramie.
"Może dasz mi swój numer? Jesteś nowa mógłbym pokazać ci miasto?
Uśmiechasz się i dajesz mu swój telefon, wpisuje tam swój numer i słyszysz dzwonek.
"Może miałabyś ochotę na tą wycieczkę?"  Uśmiechasz się.






czwartek, 12 czerwca 2014

Nash Grier Magcon

Tkwiłam w szpitalu. Powodem było moje pierwsze dziecko.
Wkrótce potem pielęgniarki zabrały dziecko, bo musieli przeprowadzić badania i zobaczyć czy jest zdrowe. Nash'a wciąż tu nie było, zastanawia mnie gdzie jest.
Lekarz wrócił z dzieckiem, a potem wszedł Nash.
"Gratulacje Victoria, masz zdrowego malutkiego chłopca" podaje mi dziecko.
"O mój Borze" Nash uśmiecha się wpatrując się  w dziecko.
Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego, jedyny czas gdy był taki szczęśliwy było jak zaproponował mi bym urodziła dziecko.
Nash nie mógł przestać się uśmiechać, podaje mu dziecko.
"Hej mały chłopczyku" mówi cicho głaszcząc go palcem po policzku.
Zwraca mi dziecko.
"Kocham cię Victoria" Ściera swoje łzy i mnie pocałował.
"Jak powinniśmy go nazwać" Pytam Nasha.
"Może być...Dylan? myślę że ten mały człowiek przypomina zachowaniem Dylana hahaha.
"Dylan może być, ale jego drugie imię to Alexander".
"Dylan Alexander Grier podoba mi się" uśmiecha się i całuje mój policzek.
"Witam Dylan
"Piszcie komentarze chciała bym zobaczyć ile was to czyta i czy w ogóle komuś się to podoba, to bez sensu dalej to pisać.

Carter Reynolds Magcon

Wszystko w moim życiu jest do dupy. Nie mam żadnych przyjaciół. Moje oceny były straszne, więc gdy wracałam do domu lepiej nie było. Mój tata znęcał się nade mną. On mnie bił, kopał, przezywał....w zasadzie to boli mnie bardzo mocno. Mój brat i siostra śmieją się ze mnie i nazywają mnie "zepsuta". Każdej nocy płakałam gdy spałam. Nie mogłam znaleźć żadnych celów w moim głupim życiu.

Mój chłopak Carter był jedynym powodem, aby dalej walczyć. On mnie wspierał, nazywał mnie pięknie i jest jeszcze dużo powodów by dla niego żyć.

Wciąż jednak walczyłam. Po szkole poszłam za budynek gdzie nikt tak naprawdę nie przychodził. Dowiedziałam się, że nie zaliczyłam matematyki i rodzice zamierzają zadać mi wielki ból. bardzo się wystraszyłam więc wyjęłam ostrze  z mojej kieszeni. Podwinęłam rękaw i przesunęłam ostrzem po mojej skórze. Skrzywiałam się i zacisnęłam pięści z bólu. Patrzyłam jak krew wzrasta i powoli spływa po moim nadgarstku.

Poczułam jak łza spływa po moim policzku, a następnie inne. Krew dalej mocno leciała i upadłam na ziemię płacząc. W tym momencie zobaczyłam jak Carter zbliża się do mnie.

"Nie, nigdy więcej tego nie zrobisz" przytulił mnie. Tkwiłam w jego ramionach, płacząc na jego koszulkę.

"Nie mogę tego zrobić" powiedziałam

"Tak, możesz. Zawszę będę przy tobie. To zabija mnie od środka. Kocham cię bardzo mocno"

Płakałam coraz bardziej, ale potem Carter podniósł mój rękaw i zobaczył inne moje blizny. Pochylił się i pocałował każdą moją bliznę. Nagle poczułam się ważna.


Taylor Caniff Magcon

*Your POV*

Ty i Taylor spotykacie się już prawie od roku. Wiecie wszystko o sobie. Ale jest jedna rzecz o której nikt nie wie, nawet Taylor.
Cięłaś się.
Twoje życie rodzinne nie jest zbyt wielki, a co stało się dzisiaj, popchnął cię.
Idziesz do łazienki. otwierasz przed sobą szufladę próbując znaleźć ucieczkę od bólu.
Po znalezieniu ostrza siadasz na podłodze. Bierzesz nóż o przesuwasz po ręce. Syczysz z bólu.
Nagle drzwi się otworzyły, spoglądasz w górę i widzisz Taylora.
"Taylor" Krzyczysz. On nie miał się dowiedzieć. Nikt nie miał się dowiedzieć.
Patrzysz w jego ciepłe brązowe oczy i zobaczyłaś w nich ból. Podchodzi do ciebie "Oh dlaczego?" Szepcze
Łzy napłynęły do twoich oczu "Nie miałeś się dowiedzieć" Szepczesz ignorując jego pytanie.
Podnosi cię z podłogi i cię przytulił, ale on uważa, aby nie zranić cięć. Wtedy łzy wypłynęły z pod twoich powiek. Możesz płakać na jego klatce piersiowej, gdy on cię trzyma.
Jak przestałam już płakać,  pomaga oczyścić moje ręce. Bandażuje mi rękę i prowadzi do łóżka. Szepczesz "Dziękuje".
Trzyma cię mocno. 'Chciałbym zrobić coś dla ciebie. Kocham cię. Obiecaj mi jedną rzecz"
Kiwasz głową "oczywiści"
Całuje cię w policzek " Nigdy już tego nie rób proszę, jesteś doskonała nawet ze swoimi bliznami, jesteś najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widziałem"
Od tego dnia nigdy się nie skaleczyłaś.


Wiem, że krótki i beznadziejny, ale kto przeczyta niech napisze komentarz, bo chce zobaczyć ile was to czyta.