niedziela, 3 sierpnia 2014

George Shelley

Miałam pracować w wielkiej wytwórni mojego ojca, miałam być jego asystentką. Gdy weszłam tam pierwszy raz na kanapie w rogu siedział cały zespół Union J. Przez chwilę rozmawiałam z tatą, gdy nagle zobaczyłam jak Geo mówi coś do reszty chłopaków i się na mnie patrzy. Po rozmowie nagle ktoś złapał mnie za ramię, odwróciłam się, był tam George.
-Hej jestem George, a ty...?- powiedziała a zarazem spytał się Geo.
-Cześć jestem Diana- odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy, ponieważ w końcu spotkałam swoich idoli.
-A więc będziesz z nami pracować- Usłyszałam głos z tyłu, był to JJ.
-Tak będę asystentką waszego szefa- Powiedziałam rozglądając się po studiu. Ale zaraz może powinnam im powiedzieć, że jestem córką ich szefa. Ta ale jak by to wyglądało. Bogata córeczka tatusia, która dostaje wszystko co chce.
-Tak z nami nie będziesz się nudzić- Powiedział Jaymi.
Kilka miesięcy później
Około trzech miesięcy później byłam ich najlepszą przyjaciółką. Dalej byłam asystentką mojego ojca.
-Ej no błagam was zostawcie mnie- Krzyczałam leżąc na kanapie gdy chłopcy chcieli mnie oblać wodą- No ja mówię serio zostawcie mnie.
-Dobra pośćcie ją- usłyszałam głos taty.
-Dziękuję...-Westchnęłam z ulgą. 
-George ty nagrałeś już swoją część tak?- Spytał spoglądając na niego.
-Tak wczoraj w południe- Odpowiedział szybko siadając obok mnie na kanapie.
-Wy maszerować do studia już- Powiedziała ze złością do reszty chłopaków.- Diana idź do domu po niebieską teczkę.
-No ok. Idziesz ze mną- Spytałam się Geo cz nie pójdzie ze mną.
-O ile mogę to chętnie- Spytał patrząc na mojego ojca.
- No jasne że możesz, raczej bałbym się dać do rąk Diany coś wartościowego- Powiedział odwracając wzrok.
-Wcale że nie. Jestem bardzo odpowiedzialna.-Odpowiedziałam z zacieszę na ryju.

-Daleko jeszcze- spytał się Geo po 5 minutach drogi.
-Idziemy nie całe 5 minut- powiedziałam, gdy nagle poczułam, że się przewracam i ciągnę za sobą Georga, który nieco się przestraszył ale na pewno nie tak jak ja.
-Nic Ci nie jest- spytał rozbawiony.
-Nie, chyba nie- odpowiedziałam wstając z Georgm z ziemi.
Poczułam jak Geo wyciąga z moich włosów listek z drzewa.
-Co to?- spytałam.
-To tylko liść- odpowiedział gdy nagle nasze oczy się spotkały. Poczułam wtedy jak jego usta lądują na moich a ręce na mojej tali.
I tak to się zaczęło nasz piękny związek, który trwał do niedawna.
-Babciu kochałaś dziadka tak jak ja kocham ciebie?- spytała mała Rose.
- Tak dzięki temu, że sie kochaliśmy urodziła sie twoja mama i ciocia Emma.-powiedziałam.
- A ja, czy ja urodziłam sie bo rodzice sie kochali?-spytała
-Oczywiście,że tak- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Babciu a czy tęsknisz za dziadkiem?- spytała Rose nie zdając sobie sprawy, że jej babcia strasznie tęskni za Georgem. Wspomina, każda chwile z nim związaną, każdy pocałunek, każde dotknięcie. Był on jej całym światem, a teraz odszedł zostawił ją samą siedzącą na kanapie, na której często rozmawiali.Każde jedno wspomnienie o nim przyprawiało ja o płacz.
-Tak- odpowiedziała wycierając łzę spływającą po swoim policzku, słona łzę,  bo każde łzy wywołane z jego powodu były słone, ponieważ tak bardzo go kochała, a on ja zostawił samą z dwójka wspaniałych dzieci i wnuczka, której nie miał okazji poznać.
-Tak...- powtórzyła sięgając po chusteczkę.